„Tele-Echo” to program, który zapoczątkował historię talk-show w Polsce. Emitowany na antenie TVP1 od 26 marca 1956 do 29 marca 1981 roku, był nie tylko nowatorskim przedsięwzięciem, ale także jednym z najdłużej nadawanych autorskich programów telewizyjnych na świecie. Był to drugi, po „Dzienniku Telewizyjnym”, najchętniej oglądany program w PRL oraz pierwsza publicystyczna audycja nadawana w kolorze.
Narodziny „Tele-Echa”
inspiracją dla „Tele-Echa” był francuski program „Tele-Paris”. Pomysł na jego polską wersję wyszedł od Miry Michałowskiej, żony ówczesnego ambasadora PRL przy ONZ. Pierwsze odcinki reżyserował Jerzy Gruza, scenografię początkowo tworzył Jan Lenica, a funkcję inspicjentki pełniła Olga Lipińska.
Pierwszy odcinek „Tele-Echa” wyemitowano 26 marca 1956 roku, choć regularna emisja rozpoczęła się dwa miesiące później. Początkowo program prowadzili Alina Janowska i Edward Dziewoński, a przez krótki czas także Adam Pawlikowski i Bohdan Tomaszewski. Dopiero kilka miesięcy później do zespołu dołączyła Irena Dziedzic, która na stałe związała się z programem i uczyniła go kultowym.
Warto podkreślić, że Dziedzic nie była ani twórczynią „Tele-Echa”, ani jego pierwszą prowadzącą, choć sama twierdziła inaczej. To jednak dzięki jej charyzmie i stylowi program odniósł sukces.
Formuła programu i styl prowadzenia
Przez pierwsze 10 lat „Tele-Echo” nadawano na żywo ze studia w budynku TVP przy Placu Powstańców w Warszawie, a następnie w Pałacu Kultury i Nauki.
„Tele-Echo” opierało się na wywiadach z gośćmi ze świata kultury i sztuki. Nie było to jedynie rozrywkowe widowisko – program informował i kształtował opinię publiczną. W trakcie 25-letniej emisji Irena Dziedzic przeprowadziła ponad 12 500 wywiadów.
Znana była ze skrupulatnego przygotowania do rozmów. Zdarzało się, że goście narzekali na konieczność wcześniejszego uzgadniania kwestii i powtarzania przygotowanych odpowiedzi. Bogusław Kaczyński (który nota bene miał chrapkę na rolę współprowadzącego „Tele-Echo”) wspominał, że przed swoim występem musiał wielokrotnie spotykać się z prowadzącą, by dopracować temat rozmowy i nauczyć się swoich kwestii na pamięć.
Z kolei profesor medycyny będący gościem programu, po wysłuchaniu interpretacji Dziedzic na temat swojej metody leczenia, nie tracąc rezonu skwitował:
Jest pani genialna, pani redaktor. Pomyśleć, że poświęciłem ostatnich 20 lat pracy, by wpaść na to rozwiązanie.
Najciekawsi goście „Tele-Echa”
Wśród tysięcy gości programu znaleźli się m.in.:
- Jarosław Iwaszkiewicz – wybitny pisarz i poeta, który wielokrotnie gościł w „Tele-Echu”.
- Aleksandra Śląska – aktorka teatralna i filmowa, jedna z ulubionych rozmówczyń Dziedzic, gościła już w pierwszym „Tele-Echu” prowadzonym przez Irenę Dziedzic i Edwarda Dziewońskiego.
- Melchior Wańkowicz – znany pisarz i podróżnik, dzielący się swoimi doświadczeniami.
- Janusz Gajos – aktor, który w programie opowiadał m.in. o „Czterech pancernych i psie”.
- Ignacy Gogolewski – aktor, który nie tylko występował w „Tele-Echu”, ale także miał romans z Dziedzic.
- Bogusław Kaczyński – ekspert muzyki klasycznej, często zapraszany do programu.
Gośćmi byli także przedstawiciele innych zawodów – lekarze, inżynierowie czy sportowcy. W jednym z odcinków Irena Dziedzic zaprosiła wróżkę, która publicznie oznajmiła współprowadzącemu, że jest mordercą. Program nadawano na żywo, co dodało sytuacji dramatyzmu.
Krytyka „Tele-Echa”
Opinie na temat programu były różne. „Tele-Echo” chwalono za nowatorską formułę, ale jednocześnie krytykowano za sztywność i brak autentyczności – rozmowy były starannie przygotowane i kontrolowane, co ograniczało ich spontaniczność.
Przez ćwierć wieku przejawiała chorobliwą wręcz ambicję, by samej dyrygować swoim studyjnym gospodarstwem. Była dyktatorem.
— Witold Filler „Teledynastia” – Wydawnictwo Philip Wilson
Dziedzic miała opinię osoby niezwykle wymagającej i surowej, co budziło zarówno podziw, jak i niechęć w środowisku. Plotki o jej osobie i podejściu do pracy były powszechne.
Koniec „Tele-Echa” – wersja oficjalna i kulisy
Choć Dziedzic mawiała, że to ona powołała „Tele-Echo” do życia (o czym z resztą napisała w swojej autobiografii) i to ona zdecydowała o zakończeniu produkcji programu, to w rzeczywistości została wyrzucona z telewizji.
Dlaczego nie pokażą żadnego z fragmentów Tele-Echa, oprócz szarych mignięć z wczesnych lat 60-tych? Nie pokażą, bo Tele-Echa nie ma. Kiedyś powiedziałam publicznie, że kazała je likwidować Terentiewa (niedawno dowiedziałam się, że zachowała kilka wydań, na których uczy swoich protegusów). Po dwóch tygodniach od chwili emisji kazał je także obowiązkowo kasować Walter, bo trzeba było „oszczędzać taśmę” na każde mrugnięcie rzęsą własnej żony […]
— cytat z nieistniejącego już bloga Ireny Dziedzic – „Cienie, dymy, niewidy. Śmieszyć, to on nie śmieszy, ale tumani i przestrasza”
Nie do końca wiadomo, dlaczego program zakończono w 1981 roku. Możliwe przyczyny to:
- Zmiany polityczne i społeczne – lata 80. przyniosły dynamiczne wydarzenia, m.in. wprowadzenie stanu wojennego.
- Reformy w Telewizji Polskiej – reorganizacja oferty programowej.
- Wizerunek Ireny Dziedzic – pojawiły się oskarżenia o współpracę ze służbami bezpieczeństwa.
W 1983 roku, po zniesieniu stanu wojennego, Dziedzic wróciła do telewizji z programem „Wywiady Ireny Dziedzic”, ale nie osiągnął on już takiej popularności. Ostatecznie w 1991 roku zakończyła telewizyjną karierę.
„Tele-Echo” to prawdziwa legenda polskiej telewizji. Program, który na przestrzeni 25 lat gościł największe postacie PRL-u, pozostaje symbolem czasów, w których telewizja dopiero się kształtowała. Mimo kontrowersji wokół postaci Ireny Dziedzic, jej wkład w rozwój polskiej telewizji jest niepodważalny.
Dziś „Tele-Echo” pozostaje wspomnieniem pionierskich czasów telewizji, które ukształtowały polską scenę medialną na lata.







