5 lutego 1988: Piątek przed telewizorem

Zapraszam na program telewizyjny na piątek 5 lutego 1988 r. Dziś warto obejrzeć melodramat Waleriana Borowczyka – Dzieje grzechu.

Program 1

08:35 „Domowe przedszkole”

09:00 „Teleferie” oraz Kino „Teleferii”: „Tajemnica starego teatru” — „Czarodziejski flet”

10:00 DT — Wiadomości

10:10 Rządowe Centrum Informacyjne odpowiada

10:20 „Zmiennicy” (14) — „Pocałuj mnie, Kasiu” — serial TP

11:20 „Domator” — rady na życzenie

12:15 „O jesieni życia inaczej”

13:30 Telewizyjne Technikum Rolnicze

14:00 Telewizyjne Technikum Rolnicze

15:50 Nauczycielski Uniwersytet Radiowo-Telewizyjny — Problemy współczesnej rodziny polskiej

16:20 Program dnia i DT – Wiadomości

16:25 Dla młodych widzów: „Na dużym i małym ekranie” — „Teleferie”

17:15 Teleexpress

17:30 „Za kierownicą”

17:50 „Intersygnał”

18:25 Małe kino: „Rzeka traw”

18:50 Dobranoc

19:00 „Monitor Rządowy”

19:30 Dziennik Telewizyjny

20:00 „Zmiennicy” (14) — „Pocałuj mnie, Kasiu” — serial TP. Reż. – Stanisław Bareja. Występują: Mieczysław Hryniewicz, Ewa Błaszczyk, Irena Kwiatkowska, Artur Barciś, Kazimierz Kaczor, Daniel Kozakiewicz, Ignacy Machowski i inni.

21:05 „Czas” — magazyn publicystyczny

21:35 „Ze świata operetki”

22:25 „Nasza zima zła” — film dokumentalny

22:40 DT – Komentarze

Program 2

16:35 Język angielski

17:25 Program dnia

17:30 „Między nami rodzicami” — Dziecko źle czyta

18:00 Program lokalny

18:30 „Rodzina Prihożych” — reportaż

18:50 „Z Tiffaniego” — reportaż

19:00 Magazyn „102”

19:30 „Dookoła świata” — „W krainie raf koralowych”

20:00 Magazyn „Piątek”

21:30 Panorama dnia

21:45 Ekranizacja literatury światowej: „Dzieje grzechu” — film prod. polskiej. Reż. – Walerian Borowczyk. Występują: Grażyna Długołęcka, Jerzy Zelnik, Olgierd Łukaszewicz, Roman Wilhelmi, Marek Walczewski i inni.

23:50 Wieczorne wiadomości

Wojtek ogląda dziś film „Dzieje grzechu”

Piątkowy wieczorny seans w TVP2 w dniu 5 lutego 1988 roku zdecydowanie nie należał do tych, które oglądało się „do poduszki”. „Dzieje grzechu” w reżyserii Waleriana Borowczyka to film ciężki, mroczny i prowokujący – dokładnie taki, jaki musiał być materiał wyjściowy, czyli powieść Stefana Żeromskiego. Utwór, który na początku XX wieku drukowany był w odcinkach w prasie, wywołał prawdziwy skandal obyczajowy. Żeromski naruszył tabu, jakich ówczesna literatura raczej unikała, a historia Ewy Pobratyńskiej stała się symbolem moralnego upadku jednostki w starciu ze światem pełnym hipokryzji.

Nic więc dziwnego, że „Dzieje grzechu” szybko zainteresowały filmowców. Już w 1911 roku powstała pierwsza ekranizacja, a film Borowczyka z 1975 roku był trzecią próbą zmierzenia się z tą niełatwą historią. I chyba najbardziej bezkompromisową. Reżyser znany z fascynacji erotyką i cielesnością nie próbował łagodzić przekazu Żeromskiego – przeciwnie, jeszcze mocniej podkreślił brutalność losu bohaterki i okrucieństwo świata, w którym przyszło jej żyć.

Los Ewy Pobratyńskiej to klasyczna droga „od niewinności do zatracenia”. Dziewczyna ze zubożałej szlacheckiej rodziny zakochuje się w żonatym Łukaszu Niepołomskim. Miłość od początku skazana jest na klęskę – rozwód okazuje się niemożliwy, a ukochany w końcu porzuca Ewę. Ona jednak nie potrafi się pogodzić z rozstaniem. Opuszcza dom rodzinny i wyrusza za nim, wierząc, że uczucie wystarczy, by pokonać wszystkie przeszkody. Rzeczywistość szybko tę wiarę weryfikuje.

Kolejne etapy jej życia są coraz bardziej ponure: ciąża, dzieciobójstwo, tułaczka, związki z mężczyznami, którzy ją wykorzystują lub szantażują. Ewa stopniowo traci resztki kontroli nad własnym losem, aż w końcu wpada w świat przestępczy, prostytucję i zbrodnię. Finał jest nieuchronny – śmierć w areszcie, na rękach człowieka, od którego wszystko się zaczęło.

Borowczyk nie daje widzowi żadnej ulgi. To film pozbawiony nadziei, zimny w swojej obserwacji i świadomie niewygodny. W realiach telewizji PRL końca lat 80. taki seans był czymś wyjątkowym – dalekim od bezpiecznej rozrywki, do jakiej przyzwyczajały piątkowe wieczory. „Dzieje grzechu” bardziej zmuszały do konfrontacji z mrocznymi stronami ludzkiej natury niż do spokojnego zasypiania przed ekranem.

Dziś można powiedzieć, że emisja tego filmu w telewizyjnej „Dwójce” była odważnym wyborem. To przykład, że nawet w schyłkowym okresie PRL telewizja potrafiła sięgnąć po kino trudne, kontrowersyjne i dalekie od jednoznacznych ocen. To był seans, który zostawał w głowie na długo i o którym raczej nie rozmawiało się przy porannej kawie bez zakłopotania.

Dobranoc Państwu. Koniec programu na dziś. Proszę o wyłączenie odbiorników!

Wojtek Płusa

Wojtek Płusa

Szperam w programach TV z PRL jak archeolog – wyciągam serialowe skarby, audycje i ciekawostki. Codziennie dorzucam felieton i szczyptę nostalgii. Jeśli podoba Ci się to, co robię, postaw mi kawę. Po dobrej kawie działam lepiej niż Unitra na bateriach.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *