12 listopada 1988: Sobota przed telewizorem

Zapraszam na program telewizyjny na sobotę 12 listopada 1988 r. Dziś warto obejrzeć polski film fabularny Przygoda na Mariensztacie.

Program 1

07:00 Telewizyjne Technikum Rolnicze — Fizyka (sem. III) — Indukcja elektromagnetyczna

07:30 Telewizyjne Technikum Rolnicze — Biologia (sem. III) — Współzależność organizmów w przyrodzie

08:00 „Tydzień na działce”

08:20 „Na zdrowie” — program rekreacyjny

08:55 Program dnia

09:00 Dla młodych widzów: „Drops” — i film „Jestem twoja, tylko twoja” z serii „Pierścień i róża”

10:30 Dziennik Telewizyjny

10:40 „Stare, nowe, najnowsze” — program muzyczny

11:00 Magazyn lotniczy

11:30 Telewizyjny koncert życzeń dla honorowych krwiodawców

12:00 „Ludzie Sahary” — dokumentalny film NRD z cyklu „Wędrówki dalekie i bliskie”

12:50 Telewizyjny Teatr Prozy — Zbigniew Uniłowski „Wspólny pokój”

14:50 „Pieprz i wanilia” — Nieznany kraj – trzy dni u Apaczów

15:30 Komedie, komedie, komedie: „Przygoda na Mariensztacie” — polski film fabularny. Reż. – Leonard Buczkowski. Występują: Lidia Korsakówna, Tadeusz Schmidt, Adam Mikołajewski, Tadeusz Kondrat i inni.

17:05 Losowanie Dużego Lotka

17:15 Teleexpress

17:30 „Drogi do niepodległości” — cz. I dokumentalnego filmu polskiego

18:30 „Butik” — program Grażyny Szcześniak

19:00 Dobranoc — „Bolek i Lolek w Europie”

19:10 „Z kamerą wśród zwierząt” — Torbacze

19:30 Dziennik Telewizyjny

20:00 O programach TVP

20:05 „Rój” — film katastroficzny prod. USA

21:55 „Tydzień w polityce”

22:05 Recital Ewy Złotowskiej

22:50 Telewizyjny przegląd sportowy

23:10 Dziennik Telewizyjny

23:20 Kino sensacji: „Policja prosi o pomoc” — film fabularny prod. włoskiej

00:50 Zakończenie programu

Program 2

14:55 Powitanie

15:00 „Monsun, który nie nadszedł” — cz. I dokumentalnego filmu angielskiego

15:25 „Spektrum” — program popularnonaukowy

15:40 „Meandry architektury”

16:00 „Na tropach pterozaurów” — dokumentalny film angielski

16:25 „Co to jest telewizja satelitarna?”

16:35 „Inwazja robotów” — dokumentalny film japoński

17:00 „Komedia po polsku”

17:50 Polska Kronika Filmowa

18:00 „Telerama”

18:30 Godzina z Bogusławem Lindą

19:30 „Żeglowisko ’88”

20:00 „Opowieści o symfonii” – Beethoven — program TV angielskiej

21:30 Panorama dnia

21:45 Wielkie filmy małego ekranu: „Piotr Wielki” — odc. IV serialu historycznego prod. USA

22:40 Komentarz dnia

Wojtek ogląda dziś film „Przygoda na Mariensztacie”

Listopad 1988 roku. W powietrzu czuć już było powiew zmian. W kioskach pojawiały się nowe tytuły, w telewizji coraz śmielej przemykały słowa „reforma” i „dialog”. A jednak tego wieczoru TVP sięgnęła do samego początku swojej historii. Przypomniała „Przygodę na Mariensztacie” Leonarda Buczkowskiego, pierwszy polski film pełnometrażowy zrealizowany w kolorze. Kolorowy – i to jak! W czasach, gdy telewizja dopiero raczkowała w czerni i bieli.

Dziś można się uśmiechnąć na widok entuzjastycznych murarek w czerwonych chustach i dzielnych przodowników pracy, śpiewających w rytmie marsza budowlanego. Ale kiedy film wchodził na ekrany w 1954 roku, miał być symbolem nowego początku Polski, która podnosi się z ruin, Warszawy, która znów tętni życiem, i ludzi, którzy z wiarą w przyszłość łapią za kielnię.

„Przygoda na Mariensztacie” była połączeniem musicalu, komedii i agitki. Ale była też, paradoksalnie, jednym z pierwszych filmów, w których stolica znów grała samą siebie. Nie jako tło tragedii, lecz jako miasto miłości, młodości i nadziei. Hanka Ruczajówna, dziewczyna ze wsi, która zakochuje się nie tylko w murarzu Janku, ale i w samej Warszawie, stała się dla powojennej publiczności uosobieniem marzenia o lepszym jutrze.

Oglądany po latach film Buczkowskiego przypomina trochę kronikę z epoki, gdy nawet beton i cegły miały w sobie poetykę entuzjazmu. Ale jest w nim też coś wzruszającego: szczera wiara w sens wspólnego wysiłku, w to, że człowiek może naprawdę budować od nowa i domy i swoje życie.

Gdy Wojtek patrzył na te kadry z Mariensztatu, czuł, jakby ekran przenosił go w czas dziecięcej wiary, że wszystko dopiero się zaczyna. Takie filmy, choć dziś wydają się naiwne, miały w sobie niezwykłe ciepło, nie wynikające z propagandy, lecz z ludzkiej potrzeby nadziei. W tamtym listopadzie 1988 roku, gdy wokół znów budziło się coś nowego, „Przygoda na Mariensztacie” zabrzmiała jak echo tamtego pierwszego entuzjazmu, jak przypomnienie, że każda odbudowa, czy to miasta, czy człowieka, zaczyna się od marzenia.

Dobranoc Państwu. Koniec programu na dziś. Proszę o wyłączenie odbiorników!

Wojtek Płusa

Wojtek Płusa

Szperam w programach TV z PRL jak archeolog – wyciągam serialowe skarby, audycje i ciekawostki. Codziennie dorzucam felieton i szczyptę nostalgii. Jeśli podoba Ci się to, co robię, postaw mi kawę. Po dobrej kawie działam lepiej niż Unitra na bateriach.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *