Miś Uszatek – kulisy kultowej dobranocki czasów PRL

Miś Uszatek – kultowa dobranocka PRL, jej bohaterowie, wartości wychowawcze i fascynująca historia sukcesu w Polsce i za granicą.

Miś Uszatek to postać, która na trwałe wpisała się w polską kulturę, stając się symbolem wieczornego rytuału dobranocki. Animowany serial, przez lata obecny w Telewizji Polskiej, był nie tylko rozrywką dla najmłodszych, ale też elementem codzienności, który dawał poczucie bezpieczeństwa i proste, jasne wartości.

Z dzisiejszej perspektywy Uszatek to ciekawy przykład połączenia literatury dziecięcej, mistrzowskiej animacji lalkowej i skutecznego marketingu. Choć początkowo istniał jako bohater czasopisma i książek, prawdziwą popularność zdobył dopiero dzięki serialowi, którego produkcja ruszyła w 1975 roku.

Siła tej postaci tkwiła w prostocie przekazu i uniwersalnej estetyce. Dzięki nim Miś Uszatek nie tylko przetrwał próbę czasu, ale też zdobył serca widzów daleko poza Polską.

Narodziny Misia Uszatka

Miś Uszatek miał „dwóch ojców” – pisarza Czesława Janczarskiego i ilustratora Zbigniewa Rychlickiego. Powstał 6 marca 1957 roku i szybko zyskał popularność jako patron dziecięcego czasopisma „Miś”.

Janczarski stworzył bohatera, który wpisywał się w tradycję literatury dziecięcej. Podobnie jak Kubuś Puchatek, Uszatek kochał miód, a jego przygody często przybierały formę podróży i wędrówek.

Rychlicki nadał postaci niepowtarzalny rys – klapnięte uszko, które sprawiało, że Uszatek był bardziej ludzki, bliższy dzieciom, trochę niedoskonały, a przez to sympatyczny. Ilustrator zadbał też o nowoczesny wygląd bohatera. Ubrania i zachowania czyniły go rówieśnikiem młodych czytelników, kimś, z kim mogli się utożsamiać.

Pierwsze książki, takie jak „Przygody i wędrówki Misia Uszatka” czy „Bajki Misia Uszatka”, składały się z krótkich, epizodycznych opowiadań. Każda historia zajmowała zaledwie stronę, była napisana dużą czcionką i poprzedzona piosenką bohatera. Dzięki temu świetnie nadawała się do czytania na dobranoc albo do samodzielnej lektury przez najmłodszych.

Ta literacka prostota okazała się kluczem do późniejszego sukcesu telewizyjnego. Zwięzłe opowiadania z jasną puentą idealnie mieściły się w formacie dobranocki trwającej niespełna dziesięć minut. To właśnie dzięki nim studio Se-ma-for mogło sprawnie produkować kolejne odcinki zachowując ich spójność i pełnię opowieści.

Miś Uszatek na ekranach telewizorów

Prawdziwa eksplozja popularności Misia Uszatka przyszła w 1975 roku, kiedy Telewizja Polska zleciła łódzkiemu Studiu Małych Form Filmowych Se-ma-for produkcję lalkowego serialu animowanego. Do 1987 roku powstały 104 odcinki. Był to materiał, który wystarczał na pełne dwa lata cotygodniowych emisji.

Choć pod względem liczby epizodów Uszatek ustępował „Bolkowi i Lolkowi” (150 odcinków), to właśnie jego unikalna forma i estetyka nadały mu szczególny status.

Na dobranoc – dobry wieczór, miś pluszowy śpiewa Wam.
Mówią o mnie Miś Uszatek, bo klapnięte uszko mam.
Jestem sobie mały miś, gruby miś, znam się z dziećmi nie od dziś.
Jestem sobie mały miś, śmieszny miś, znam się z dziećmi nie od dziś!

— piosenka tytułowa wykonywana przez Mieczysława Czechowicza (tekst: Janusz Galewicz, muzyka: Piotr Hertel)

Serial powstawał w technice animacji lalkowej stop-motion, polegającej na poruszaniu fizycznymi lalkami klatka po klatce. W czasach, gdy na ekranach królowały animacje rysunkowe, takie jak „Reksio” czy „Bolek i Lolek”, wybór tej formy okazał się przełomowy.

Trójwymiarowa lalka przypominała dzieciom ukochanego pluszaka. Dzięki temu Uszatek wydawał się bliższy i bardziej „prawdziwy” niż płaskie postacie rysunkowe. Widzowie mogli łatwiej utożsamiać się z bohaterem, a sama estetyka ręcznie tworzonej lalki dawała złudzenie, że Uszatek naprawdę istnieje i że mógłby usiąść obok w przedszkolnej sali. To właśnie ta iluzja bliskości wzmacniała zarówno emocjonalną więź, jak i rolę edukacyjną dobranocki.

Miś Uszatek mówiący głosem Mieczysława Czechowicza

Trudno wyobrazić sobie Misia Uszatka bez głosu Mieczysława Czechowicza. To właśnie jego ciepła, łagodna intonacja budowała atmosferę spokoju i bliskości, tak charakterystyczną dla wieczornych dobranocek. W polskiej tradycji bajek narrator zawsze był kimś więcej niż tylko lektorem – stawał się autorytetem i przewodnikiem. Czechowicz nadał tej roli wyjątkową głębię.

Pora na dobranoc, bo już księżyc świeci.
Dzieci lubią misie, misie lubią dzieci.

— piosenka na zakończenie dobranocki „Miś Uszatek” (tekst: Janusz Galewicz, muzyka: Piotr Hertel)

Serial brzmiał raczej jak bajka czytana dziecku na dobranoc niż dynamiczna opowieść pełna dialogów. Dzięki temu zyskiwał rytualny charakter, a jego pedagogiczny wymiar był jeszcze bardziej wyrazisty.

Mieczysław Czechowicz z tą swoją wieczną tuszą, z którą walczył bezskutecznie, miał pewnego rodzaju pudło rezonansowe, z którego głos inaczej się wydobywał, niż miałoby to miejsce u kogoś szczupłej postury. Był w tym ciepły, naturalny. To było słychać w głosie, ale też widać w jego oczach. Mówiono, że ma głos fagotowy. Jednym słowem do Uszatka pasował idealnie.

— Hanna Faryna-Paszkiewcz, autorka książki „Czechowicz. Hrabia, miś czy drań” w wywiadzie dla TVP Info – https://www.tvp.info/85004787/mis-uszatek-legendarny-mieczyslaw-czechowicz-podkladal-mu-glos-wywiad-z-hanna-faryna-paszkiewcz

W tej spokojnej galerii postaci najważniejsze miejsce zajmował sam Uszatek. Na co dzień stateczny i odpowiedzialny, postępował czasem nieco pochopnie. I właśnie to czyniło go bardziej ludzkim, bliższym dziecięcej wrażliwości, bo nawet wzorowy bohater mógł się pomylić.

Uszatek pełnił dwie role naraz: narratora, który wprowadzał i podsumowywał opowieść podczas wieczornego układania się do snu, oraz uczestnika wydarzeń w głównej części odcinka. Łączył w sobie perspektywę doświadczonego doradcy i zwykłego przyjaciela uczącego się życia razem z najmłodszymi widzami.

Postacie drugoplanowe, czyli cała ferajna Uszatka

Choć to Miś Uszatek był sercem dobranocki, trudno wyobrazić sobie jego przygody bez całej gromady przyjaciół i sąsiadów. To oni nadawali opowieściom dynamiki, humoru, a czasem także stawiali przed bohaterem wyzwania. Wspólnie tworzyli ciepły, spójny świat, w którym dzieci mogły odnaleźć własne emocje i doświadczenia.

Zajączek – najlepszy przyjaciel Uszatka, obecny niemal w każdym odcinku. Impulsywny, roztrzepany i naiwny, co rusz pakował się w tarapaty. Jego zapominalstwo często stawało się punktem wyjścia całej fabuły. Mimo krótkiej wzmianki o bracie Szaraczku, serialowe przygody wyraźnie koncentrowały się na jednym, tym samym Zajączku.

Prosiaczek – spokojniejszy kompan, choć i on miał swoje słabości. Bywał łasuchem i sobkiem, co prowadziło do zabawnych nieporozumień. Jego charakterystyczne powiedzonka („ma się rozumieć”, „eee, co tam”) sprawiły jednak, że widzowie darzyli go dużą sympatią.

Króliczki – para bliźniaków, pełnych energii i dziecięcej beztroski. Ich psoty często kończyły się kłopotami, ale właśnie dzięki temu najmłodsi widzowie łatwo mogli się z nimi utożsamić. Niekiedy pokazywały też swoją odwagę stając w obronie przyjaciół.

Kot – szary kocur z sąsiedztwa, który dołączył w drugiej serii (1980). Leniwy i flegmatyczny, bywał głosem rozsądku, choć jego rady często ignorowano. Dodawał serialowi mądrości podszytej humorem.

Kruczek – wesoły piesek, który początkowo należał do głównych postaci. Z czasem jednak jego rola malała, aż w końcu zniknął całkowicie. Powodem była polityka. Po kolaudacji odcinka „Huśtawka” uznano, że zdanie „Pomożecie Prosiaczkowi?” zbyt przypomina propagandowe hasło gierkowskiej epoki. Dodatkowo problematyczne okazało się nazwisko działacza PZPR – Władysława Kruczka. I tak oto sympatyczny bohater padł ofiarą cenzury.

Ciocia Chrum-Chrum – opiekunka Prosiaczka, uosobienie ciepła i troski. Często służyła dobrą radą i częstowała bohaterów smakołykami.

Mama Króliczków – cierpliwa i wyrozumiała, miała pełne ręce roboty przy niesfornych bliźniakach.

Obok nich pojawiało się wielu bohaterów epizodycznych, którzy dodawali opowieściom kolorytu: lalki Alina, Róża i Kajtek, plotkarka Sroczka, przedszkolanka Kotka, a także Koguciki, Jeż, Wiewiórki, Wróble, Osiołek, Sarenka, Sójka, Mopsik, Strach na wróble, Kaczki, Jamnik, Baranki, Koziołek, Bobry, Sowa, Myszy, Koza-woźna, Pies-hydraulik czy Lis.

Dzięki tej ferajnie świat Uszatka tętnił życiem i przypominał dzieciom ich własne podwórka pełne śmiechu, psot, ale też drobnych lekcji, które zostawały w pamięci na całe życie.

Wychowawczo-dydaktyczna misja „Misia Uszatka”

Jednym z filarów popularności „Misia Uszatka” była jego wyraźna misja wychowawcza, skierowana głównie do przedszkolaków. Miś był jednocześnie wzorcem i rówieśnikiem, do którego dzieci mogły się łatwo odnieść.

W swoich przygodach uczył podstawowych zasad, przypominał o porządku (np. podczas wizyty w przedszkolu), podkreślał wartość przyjaźni i wspólnej zabawy. Jego ulubione zajęcia – w chowanego, berek czy fikanie koziołków – były symbolem radości i bliskości z rówieśnikami. Każdy odcinek kończył się prostą, ale istotną puentą moralną, która zapadała w pamięć małych widzów.

Miś Uszatek – celebryta z PRL

Choć mocno zakorzeniony w polskiej kulturze, „Miś Uszatek” odniósł zaskakujący i trwały sukces także za granicą. Serial o przygodach sympatycznego misia stał się najlepiej sprzedającym się produktem Telewizji Polskiej na rynkach zagranicznych. To dowód na uniwersalność estetyki i narracji, jaką stworzyło łódzkie studio Se-ma-for.

Rzeczywiście po sukcesach w kraju, nadeszła sława zagraniczna. Odcinki tej dobranocki zostały sprzedane do stacji telewizyjnych na prawie całym świecie. Miś dopasowywał się do lokalnych potrzeb i zmieniał swoje imię. W Finlandii był Nalle Luppakorva, w Słowenii – Medrek Uhec, w Macedonii – Meczeto Uszko, w Portugalii – Urso Teddy, a w Japonii, gdzie zdobył szczyty popularności, nazwano go Kuma-chan.

— Hanna Faryna-Paszkiewcz, autorka książki „Czechowicz. Hrabia, miś czy drań” w wywiadzie dla TVP Info – https://www.tvp.info/85004787/mis-uszatek-legendarny-mieczyslaw-czechowicz-podkladal-mu-glos-wywiad-z-hanna-faryna-paszkiewcz

Największy triumf Uszatek święcił w Kraju Kwitnącej Wiśni, gdzie pod tytułem „Oyasumi Kumachan” przeżywa prawdziwy renesans popularności. Sukces tej polskiej animacji w Japonii można tłumaczyć jej wyjątkowym rezonansiem z tamtejszą wrażliwością kulturową. Japończycy od zawsze doceniają wysoką jakość rzemiosła, miniaturyzację i prostotę formy. Animacja lalkowa Se-ma-fora, stojąca w opozycji do masowo produkowanych kreskówek, idealnie wpisywała się w ten kanon, będąc symbolem precyzyjnej, ręcznej pracy.

Uniwersalna mądrość klapniętego uszka

Dobranocka „Miś Uszatek” pokazuje, że uniwersalne wartości moralne, podane w ciepłej i rzemieślniczo dopracowanej formie, potrafią przekraczać bariery czasu i kultury. Długowieczność tego serialu to efekt idealnego połączenia zwięzłej, pedagogicznie ukierunkowanej wizji literackiej Czesława Janczarskiego oraz mistrzowskiej realizacji łódzkiego studia Se-ma-for.

Bez względu na to, czy ktoś Misia Uszatka lubi bardziej lub mniej, będzie musiał przyznać, że zarówno serial, jak i jego bohater kształtowały w bardzo wyraźny sposób gusta i świadomość małych Polaków.

— Zbigniew Żmudzki, szef produkcji Studia Małych Form Filmowych Se-ma-for

Uszatek odgrywał podwójną rolę: utrwalał porządek moralny i społeczny w mikroświecie dzieciństwa, a jednocześnie otwierał dzieciom okno na świat, stanowiąc swoistą kulturową rekompensatę w realiach zamkniętego PRL-u. Technika animacji lalkowej stop-motion nadawała mu wyjątkowego charakteru. Zamiast płaskiej kreskówki dzieci dostawały postać, która wydawała się niemal namacalna i bliższa.

Okiem autora

Pisząc o „Misiu Uszatku” nie mogę oprzeć się osobistym wspomnieniom. Każdy odcinek tej dobranocki nosi w sobie zapach dzieciństwa – spokojne wieczory, ciepło pokoju i poczucie, że świat jest w porządku, bo ktoś taki jak Uszatek czuwa nad nami. Czasem, gdy dopada mnie nostalgia lub chcę przypomnieć sobie tamten rytuał, sięgam po kolejne odcinki na platformie TVP VOD. I choć wiem, że to już nie te same lata, magia „Misia Uszatka” wciąż działa.

Oglądając go dzisiaj zauważam detale, które kiedyś umykały mojej uwadze: drobne gesty, emocje bohaterów, precyzję animacji. I mimo, że jest to produkcja sprzed dziesięcioleci, jej przesłanie – dobro, przyjaźń, prostota codziennych wartości – pozostaje aktualne. To właśnie dzięki temu Uszatek wciąż potrafi przypomnieć o tym, co naprawdę ważne.

Dla mnie, jak i dla wielu widzów, „Miś Uszatek” to nie tylko bajka. To mała latarnia w wielkim świecie, który czasem gubi się w pośpiechu i chaosie. I właśnie dlatego wciąż wracam do tych opowieści, żeby poczuć spokój, uśmiech i ten ciepły rytm dziecięcych wieczorów, które na zawsze pozostały w pamięci.

Wojtek Płusa

Wojtek Płusa

Szperam w programach TV z PRL jak archeolog – wyciągam serialowe skarby, audycje i ciekawostki. Codziennie dorzucam felieton i szczyptę nostalgii. Jeśli podoba Ci się to, co robię, postaw mi kawę. Po dobrej kawie działam lepiej niż Unitra na bateriach.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *