2 sierpnia 1987: Niedziela przed telewizorem

Zapraszam na program telewizyjny na niedzielę 2 sierpnia 1987 r. Dziś warto obejrzeć Kino Teleferii, oraz serial O czym szumią wierzby.

Program 1

07:50 „Po gospodarsku” — magazyn spraw wiejskich

08:20 Tydzień

09:00 Kino Teleferii: „O czym szumią wierzby” – „Powrót Oberona” — serial produkcji angielskiej; „Niebieskie lato” – „Ostatnie przedstawienie” — film fabularny produkcji hiszpańskiej

10:30 DT – wiadomości

10:35 Filmowe obserwacje świata (11) — „Nasze kochane maleństwa”

11:25 Poranek symfoniczny orkiestry PRiTV w Łodzi pod dyrekcją Henryka Debicha

12:25 „Siedem anten”

13:10 „Kraj za miastem” — Na skróty — cz. 2

13:40 „Wśród Indian Saraguro” — telewizyjny film dokumentalny

14:05 Jerzy Kucia — reżyser filmów animowanych

14:25 „W rytmie disco” (1) — brazylijski serial obyczajowy

15:55 Studio Sport — turniej piłki nożnej

16:35 Gwiazdy estrady — Hanka Bielicka

17:15 Teleexpress

17:30 Studio Sport

18:20 Antena

19:00 Wieczorynka — „Marzenia Janosza”

19:30 Dziennik Telewizyjny

20:00 „Blisko, coraz bliżej” (15): „Wycieczka w niedzielę” — serial TP. Reż. – Zbigniew Chmielewski. Występują: Zbigniew Zaniewski, Czesław Stopka, Krzysztof Stroiński, Jacek Milczanowski, Dorota Pomykała, Grażyna Barszczewska i inni.

21:15 „Pegaz” — magazyn aktualności kulturalnych

21:55 Klub międzynarodowy

22:25 „Loża”

22:40 Sportowa niedziela

23:10 DT – wiadomości

Program 2

09:30 Przegląd tygodnia (dla niesłyszących)

10:05 Film dla niesłyszących: „Blisko, coraz bliżej” (15) – „Wycieczka w niedzielę” — serial TP

13:25 Wojskowy program dokumentalny

14:00 Tajemnice starego Gdańska — kościół św. Katarzyny

14:20 „Jutro poniedziałek”

14:50 Teatr Wielki swej stolicy — reportaż muzyczny

15:30 Wideoteka

16:15 „Na szlakach kliprów” — reportaż

16:40 Kalejdoskop filmowy „Kino-Oko” (w programie „Dekada silnych wrażeń” (2) — film produkcji USA)

17:30 Łańcut ’87 — w hołdzie Wandzie Landowskiej

18:10 Legendy filmu — Brigitte Bardot

19:00 Wywiady Ireny Dziedzic — prof. dr. Marian Stępień

19:30 Per pianoforte czyli koncert na wiele rąk i wiele fortepianów

20:50 Studio Sport

21:30 Panorama dnia

21:45 „Richelieu” (5) – „Ojczyzna w niebezpieczeństwie” — serial prod. francuskiej

22:40 Przeżyjmy to jeszcze raz — Dinozaury ’85

23:40 Wieczorne wiadomości

Wojtek ogląda dziś „Kino Teleferii” oraz serial animowany „O czym szumią rzeźby”

To był jeden z tych spokojniejszych sierpniowych dni. Niedziela, leniwa, ciepła, lekko rozmarzona. Wojtek wstał wcześnie, bo przecież w niedzielę było „Kino Teleferii”.

Tego ranka w telewizyjnym okienku pojawił się świat, który dla wielu dzieciaków był jak balsam – nieco staroświecki, spokojny, mądry i… po ludzku zwierzęcy. „O czym szumią wierzby” – brytyjski serial animowany oparty na powieści Kennetha Grahame’a. Wojtek nie znał wtedy tej książki, ale postaci zapamiętał na całe życie.

Był Borsuk – poważny, trochę oschły, ale sprawiedliwy i bardzo, bardzo mądry. Taki dziadek z charakterem, co to nie przytuli, ale pomoże w najtrudniejszej chwili. Wojtek go szanował – czuł, że można się przy nim schronić. Może właśnie dlatego, że grał w szachy i mieszkał w norze jak z gęstej opowieści.

Był też Kret – domator, skromny, pełen dobroci. Trochę nieśmiały, ale ciepły. Miał swoje „Mole End” – norkę, która w polskiej wersji chyba nie miała osobnej nazwy, ale jej klimat był czytelny dla każdego dziecka: przytulność, herbatka, książki, zapach ziemi i ciszy.

Obok niego pojawiał się Szczur – luzak z duszą artysty. Kochający rzekę, muzykę i spokojne życie. To on wprowadzał równowagę między powagą Borsuka, a niepokojem Kreta. Wojtek bardzo lubił Szczura – był trochę takim wujkiem od śmiesznych opowieści, który gra na flecie, ale wie kiedy trzeba powiedzieć „dość”.

No i oczywiście – Pan Ropuch. Egzaltowany, zamożny, próżny jak paw. Posiadacz rezydencji Toad Hall – największej i najpiękniejszej w całym hrabstwie. Miał wszystko oprócz zdrowego rozsądku. Kochał samochody, kochał siebie jeszcze bardziej. Wchodził w tarapaty z gracją kabareciarza i potem musiał być ratowany przez tych, których mimo wszystko kochał.

A po drugiej stronie? Banda łasic. Wiecznie kombinująca, podstępna, próbująca coś ukraść, coś zająć, coś oszukać. Ich herszt – cwany typ spod ciemnej gwiazdy – był jak przerysowany obraz cwaniaka z PRL-u: zawsze z papierosem, zawsze z planem i zawsze z nadzieją, że tym razem uda się oszukać naiwniaka. I najczęściej tym naiwniakiem był Ropuch.

Wojtek z uwagą śledził kolejne odcinki. Nie dla akcji – bo tej było mało. Nie dla pościgów – bo tempo było raczej ospałe. Ale dla klimatu. Dla tej wiejskiej ciszy, dla mądrości prostych spraw. I może – choć Wojtek nie potrafił tego wtedy nazwać – dla prawdy o przyjaźni.

Bo to właśnie była opowieść o tym, że czasem trzeba wyciągać przyjaciela z kłopotów, nawet jeśli wpadł w nie z własnej głupoty. Że można być bardzo różnym, a jednak bliskim. I że warto mieć kogoś, kto, choć nie rzuci się od razu na ratunek, to gdy przyjdzie godzina próby, stanie przy tobie jak mur. Albo jak Borsuk.

2 sierpnia 1987 roku. Niby zwykła niedziela z bajką w tle. Ale gdzieś między Mole End a Toad Hall, między rzeką a lasem, szumiało coś więcej niż tylko wierzby. Może to był głos dzieciństwa. Może sumienie. A może po prostu dobry serial, który uczył więcej niż niejeden podręcznik.

Dobranoc Państwu. Koniec programu na dziś. Proszę o wyłączenie odbiorników!

Wojciech Płusa

Wojciech Płusa

Szperam w programach TV z PRL jak archeolog – wyciągam serialowe skarby, audycje i ciekawostki. Codziennie dorzucam felieton i szczyptę nostalgii. Jeśli podoba Ci się to, co robię, postaw mi kawę. Po dobrej kawie działam lepiej niż Unitra na bateriach.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *