4 września 1976: Sobota przed telewizorem

Zapraszam na program telewizyjny na sobotę 4 września 1976 r. Dziś warto obejrzeć Studio 2 i program Olgi Lipińskiej – Właśnie leci kabarecik.

Program 1

08:20 Program dnia

08:25 Program l proponuje

08:50 Redakcja Szkolna zapowiada

09:00 Program na Dzień Dobry

09:40 „Słupska sobota” — reportaż filmowy (kolor)

10:00 „Za kierownicą”

10:30 „Miłość w przyrodzie” — film dokumentalny prod. węgierskiej (kolor)

12:00 Studio 2

12:05 Przeboje debiuty

12:20 Dziennik Telewizyjny

12:25 „Kendo – droga miecza” — reportaż filmowy

12:45 Mistrzostwa Polski w zawodach: Szyprowie — odc. I

12:50 Gwiazdy estrady

12:55 Śpiewa Ałła Pugaczowa

13:10 „Poprawka do wyobraźni” — reportaż filmowy

13:25 Mistrzostwa Polski w zawodach: Szyprowie — odc. II

13:40 600 sekund rytmów i melodii

13:50 Salon osobliwości

14:25 Co o tym myślicie

14:45 Halo tu Interwizja

15:00 Złota godzina — Hubert Wagner i jego drużyna

15:05 Encyklopedia znaczeń politycznych

15:20 Mistrzostwa Polski w zawodach: Szyprowie — odc. III

16:35 Muzyka i dobra obyczaje

16:40 „Święty” — film seryjny prod. USA

17:50 „Zemsta nadchodzi o zmierzchu” — odc. I sensacyjnego serialu Macieja Wojtyszki

18:15 Mistrzostwa Polski w zawodach: Szyprowie — odc. IV

19:40 Śpiewa Irina Ponarowska

19:00 Imieninowy prezent dla Rozalii

19:10 Dobranoc (kolor)

19:30 „Monitor” (kolor)

20:25 „Szczęście w nieszczęściu” — film fabularny

22:25 Dziennik TV i Wiadomości sportowe (kolor)

22:40 Śpiewa Ałła Pugaczowa

23:00 „Gość Pana Zygmunta” — program Zygmunta Broniarka

23:10 „Właśnie leci kabarecik”

23:50 Kino nocne

01:25 Nocne rytmy

Program 2

14:05 Program II proponuje

14:15 Program dnia

14:20 Pasja, przygoda, ryzyko — „Sprawdzić siebie” — film dokumentalny prod. polskiej (kolor)

15:10 Muzyczna Teleteka

15:40 Międzynarodowy turniej w hokeju na lodzie o Puchar Kanady: ZSRR – CSRS

17:10 Teatr Telewizji: Juliusz Słowacki „Lilla Weneda”. Reż. – Mieczysław Górkiewicz. Występują: Wiktor Zatwarski, Ludwika Castori, Stanisław Jędrzejewski, Andrzej Kruczyński, Halina Zaczek, Marek Walczewski i inni.

19:10 Dobranoc (kolor)

19:30 „Monitor” (kolor)

20:20 „Co nowego panie Rapp?” — program rozrywkowy

21:50 „24 godziny” (kolor)

22:00 Kino Letnie: „Błąd natury” — dramat sensacyjny prod. angielskiej (kolor)

Wojtek ogląda dziś Studio 2 i „Właśnie leci kabarecik”

Kiedy władza ludowa w swojej niezmierzonej trosce o obywatela obdarowała go „wolną sobotą”, to dzięki temu wynalazkowi człowiek miał nagle więcej czasu. Czasem na rodzinny spacer, czasem na wypad na działkę, ale najczęściej – nie oszukujmy się – na dłuższe posiedzenie przed telewizorem. I choć w 1976 roku nie wszystkie programy z ramówki nadawano w kolorze, to nikt nie narzekał.

Wojtkowi wolne soboty od razu kojarzą się ze „Studiem 2”. Mariusz Walter wymyślił tę formułę niczym zestaw „wszystko w jednym”: trochę muzyki, trochę sportu, odrobina filmu, a do tego kabaret. Człowiek siadał w fotelu i już nie musiał zastanawiać się, co dalej w programie.

Tego wieczoru Wojtek wybrał „Właśnie leci kabarecik”. Trzeba przyznać, że pora emisji była dość późna jak na tak młodego widza jakim był wtedy Wojtek. Ale skoro była wolna sobota, to rodzice z reguły udawali, że nie widzą, jak zegar przekroczył granicę przyzwoitości. I tak, zamiast iść spać, Wojtek mógł śledzić losy bohaterów kabaretu Olgi Lipińskiej.

To nie był zwykły kabaret. To było kilkadziesiąt minut kompletnego absurdu, ironii i szaleństwa, które rozgrywały się pod czujnym okiem schizofrenicznego prezentera Pana Piotrusia (w tej roli niezrównany Piotr Fronczewski). Wystarczyło, że wypowiedział swoje słynne: „Witam państwa jak zwykle niezwykle serdecznie w kolejnym, że się tak wyrażę, kabarecie Studia 2” i już było wiadomo, że za chwilę nic nie będzie takie jak w rzeczywistości. A w zasadzie, że rzeczywistość zostanie wywrócona na lewą stronę.

Na ekranie pojawiał się Wojciech Pokora, który próbował zasiąść przed telewizorem, ale jak wiadomo w kabarecie Olgi Lipińskiej nic nigdy nie toczyło się zwyczajnie. Do tego Siostry Sisters (Barbara Wrzesińska i Krystyna Sienkiewicz) z wdziękiem i humorem rozwijały swoje absurdalne scenki, a Pan Janeczek (Jan Kobuszewski) jak zwykle dodawał całości swoistej powagi, która po chwili i tak rozsypywała się w pył śmiechu.

Co ciekawe, „Kabarecik” nie unikał autorecyklingu. Niemal w każdym odcinku można było zobaczyć fragmenty wcześniejszych produkcji, jak „Gallux Show”. Niby znane, a jednak za każdym razem bawiły tak samo. Program miał 12 odcinków i był swoistą perełką „Studia 2”. W odcinku 11. kabarecik został nawet „oficjalnie rozwiązany” przez Naczelnika Bączka (Marian Kociniak).

Dla młodego widza takie późne sobotnie wieczory były namiastką dorosłości. Rodzice pozwalali na nieco więcej, a telewizja, zamiast nudnych przemówień czy transmisji z wiecu, częstowała solidną dawką humoru. To właśnie wtedy człowiek uczył się, że śmiać można się nie tylko z kawałów opowiadanych na podwórku, ale także z samej rzeczywistości, jeśli tylko spojrzało się na nią okiem Olgi Lipińskiej.

Dobranoc Państwu. Koniec programu na dziś. Proszę o wyłączenie odbiorników!

Wojtek Płusa

Wojtek Płusa

Szperam w programach TV z PRL jak archeolog – wyciągam serialowe skarby, audycje i ciekawostki. Codziennie dorzucam felieton i szczyptę nostalgii. Jeśli podoba Ci się to, co robię, postaw mi kawę. Po dobrej kawie działam lepiej niż Unitra na bateriach.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *