Program 1
08:25 Program dnia
08:30 Tydzień na działce
09:00 Dla młodych widzów: „Sobótka” oraz film z serii „Załoga G” – „Wyścig”
10:30 Kartki z pamiętnika: „Chudy i inni” — polski film społeczno-obyczajowy. Reż. – Henryk Kluba. Występują: Wiesław Gołas, Marian Kociniak, Franciszek Pieczka, Mieczysław Stoor, Ryszard Filipski, Wiesław Dymny, Ryszard Pietruski i inni.
12:00 Rozmowa z Kazimierzem Koźniewskim
12:15 „Zatrzymane w kadrze” — program Ryszarda Wójcika o Wincentym Witosie
13:00 Poradnik rolniczy
13:30 „Z Polski rodem”
14:00 „7 anten” — magazyn publicystyczno-rozrywkowy
15:00 Dziennik Telewizyjny
15:15 „Żołnierze stu bitew” — wojskowy film dokumentalny
15:45 „Tam gdzie rośnie pieprz” — „Kobieta i gwiazdy”
16:30 „Kino rodzinne do góry nogami” — komedia prod. węgierskiej
17:45 Telewizyjna lista przebojów
18:20 Trybuna poselska
18:50 Dobranoc — „Reksio”
19:00 Sprawozdawczy magazyn sportowy
19:30 Dziennik Telewizyjny
20:15 Koncert barbórkowy
21:15 „Zawsze po 21” — program reporterów
21:45 Dziennik Telewizyjny
22:05 Studio Sport — wiadomości
22:15 „Baron cygański” — telewizyjna wersja operetki Jana Straussa
Program 2
08:30 Dwójka dla drugiej zmiany — Halo tu orkiestra i balet TV CSRS
09:15 „Już tyle lat” — film o 25-leciu Ośrodka TV Katowice
09:40 „Arlene” — program rozrywkowy
10:00 „Ballada o ścinaniu drzewa” — film TP. Reż. – Feridun Erol. Występują: Bolesław Płotnicki, Józef Łodyński i inni.
10:30 Nauczycielski Uniwersytet Radiowo-Telewizyjny
11:00 Nauczycielski Uniwersytet Radiowo-Telewizyjny
12:30 Nauczycielski Uniwersytet Radiowo-Telewizyjny
Studio 2
14:00 Studio 2 wita w sobotę
14:05 „Co, gdzie, kiedy” — informator kulturalny
14:25 My to lubimy
14:40 Koń mój przyjaciel — „Rodeo”
15:10 „Godzina arlekina” — program dla dzieci
15:55 My to lubimy — czyli wszystko dla górników
16:10 „Bractwo Żelaznej Szekli” — „Górnicy pod żaglami”
16:35 „Mini” — recital zespołu PX z Katowic
16:50 „1500 sekund wielkiego sportu”
17:20 My to lubimy — czyli wszystko dla górników
17:30 „Motosprawy”
17:50 „Kopernik” (1) — film fabularny prod. polskiej. Reż. – Ewa i Czesław Petelscy. Występują: Andrzej Kopiczyński, Czesław Wołłejko, Andrzej Antkowiak, Wiktor Sadecki, Leszek Herdegen, Henryk Boukołowski, Leon Niemczyk i inni.
18:40 „Bliżej natury” — „Jak się wzmocnić?”
19:00 „Errata” — magazyn kulturalny
19:30 Dziennik Telewizyjny
20:15 My to lubimy — czyli wszystko dla górników
20:25 Studio Sport
21:25 Wywiad miesiąca
21:45 „Co, gdzie, kiedy” — informator kulturalny
22:15 Filmoteka narodowa: „Żołnierz królowej Madagaskaru” — film fabularny prod. polskiej. Reż. – Jerzy Zarzycki.
23:40 Studio 2 żegna widzów
Wojtek ogląda dziś animację „Załoga G”
Sobotnie przedpołudnia początku lat 80. miały swój niepodrabialny rytm. Kiedy starsi szykowali się do zakupów albo stali już w kolejkach po cokolwiek co akurat „rzucili” do sklepu, młodsi widzowie zasiadali przed telewizorem, żeby obejrzeć „Sobótkę”. Program sam w sobie był przyjemnym wstępem do weekendu, ale prawdziwe emocje zaczynały się dopiero na końcu. Wtedy, gdy na ekranie pojawiał się film. Tego dnia był to japoński serial animowany, który swego czasu zrobił furorę na każdym polskim blokowisku — „Załoga G” („Wojna planet”).
Kiedy latem 1980 roku TVP pokazała pierwsze odcinki w ramach „Kina Teleferii”, Wojtek przepadł na amen. W czasach, kiedy wizja kosmosu ograniczała się do „Kosmosu 1999” albo „Gwiezdnych wojen”, które można było zobaczyć w kinie, ta japońska animacja była jak uderzenie meteorytu prosto w wyobraźnię. Statki kosmiczne, obce planety, mechaniczne potwory, odgłosy laserów i walki międzyplanetarne. To było coś. A co najważniejsze, to nie wyglądało jak nasza rodzima produkcja, tylko pachniało Zachodem. Nic dziwnego, że każdy odcinek Wojtek chłonął jak gąbka.
Po emisji działo się coś, co dziś wydaje się wręcz rytuałem pokoleniowym. Całe podwórko zamieniało się w scenografię serialu. Ktoś wrzeszczał: „Transformacja!”, ktoś inny skakał z trzepaka, próbując naśladować Marka i Jasona, a kogoś — najczęściej woźną albo dozorczynię z miotłą — obsadzano w roli Zoltara. Nikt się nie dziwił, nikt nie protestował. To był po prostu nasz świat równoległy, pełen podwórkowych Feniksów i walk o honor planety.
Fabuła sama w sobie była prosta. W niedalekiej przyszłości Ziemi zagraża tajemnicza organizacja Galaktor, w Polsce lepiej znana jako Spektra. Jej przywódca chciał przejąć władzę nad planetą. A że dysponował mechanicznymi potworami wielkości wieżowców, potrafiącymi paraliżować miasta jednym ruchem, to i stawiał wysoko poprzeczkę. Przeciwko niemu stawała Międzynarodowa Organizacja Naukowa, a na jej czele pięcioosobowa grupa młodych ludzi — Załoga G.
Schemat każdego odcinka był jak przepis na niedzielny rosół — niby powtarzalny, ale nikt nie marudził, bo smakował tak samo dobrze. Spektra przysyła potwora. Wojsko i policja oczywiście nic nie mogą. Zaczyna się panika. I wtedy — wejście smoka, pojawia się Załoga G. Po krótkiej walce, czasem przegranej, czasem ledwie wygranej, w końcówce zawsze następowała spektakularna demolka przeciwnika. A między tymi scenami poznawaliśmy kolejne tajemnice bohaterów.
„Załoga G” to nie byli superbohaterowie z nadludzkimi mocami. Tu liczyła się inteligencja, refleks, odwaga i współpraca. Dopiero transformacja dawała im przewagę. A transformował się nawet ich pojazd, legendarny Feniks, który potrafił zmienić się w ognistego, niemal niezniszczalnego stwora.
No i bohaterowie. Wojtek znał ich na pamięć. Na czele stał Mark (Ken) — spokojny, opanowany lider. Obok niego Jason (Joe) — samotnik, czasem działający poza rozkazami, ale bez niego drużyna nie byłaby pełna. W zespole była oczywiście i Księżniczka (Jun) — serce i zmysł taktyczny załogi oraz jej młodszy brat Keyop (Jinpei). Ostatni członek, Mały (Ryu), był pilotem Feniksa i jedynym, który wyglądał jak normalny chłopak z sąsiedztwa.
Dla Wojtka z 1982 roku, siedzącego przed telewizorem w sobotni poranek, to był świat pełen magii, przygody i zapowiedzi czegoś, co wtedy wydawało się nierealne: że za żelazną kurtyną istnieje inna kultura, inni bohaterowie, inne marzenia.
Dobranoc Państwu. Koniec programu na dziś. Proszę o wyłączenie odbiorników!







