23 sierpnia 1986: Sobota przed telewizorem

Zapraszam na program telewizyjny na sobotę 23 sierpnia 1986 r. Dziś warto obejrzeć komedię Jana Rybkowskiego – Pan Anatol szuka miliona.

Program 1

08:25 Program dnia

08:30 „Tydzień na działce”

09:00 Kino Teleferii: „Domek na prerii” — film prod. USA

09:40 Film dokumentalny

10:20 Kronika XIII Ogólnopolskiej Spartakiady Młodzieży

10:30 DT – wiadomości

10:40 „Stare, nowe, najnowsze” — program muzyczny

12:10 „Bariery” — program publicystyczny

12:40 Telewizyjny Koncert Życzeń dla honorowych krwiodawców

13:10 „Radar” — wojskowy magazyn filmowy

13:25 Telewizyjny film dokumentalny

13:55 Ocalić od zapomnienia — Kilka prawd o odnowie lubelskiej Starówki

14:30 „Militaria, obronność, nowoczesność” — Dzień na lotnisku

15:00 DT – wiadomości

15:05 Antologia dramatu powszechnego: Oskar Wilde „Brat marnotrawny”

16:30 „Kram” — magazyn konsumenta

17:10 Telewizyjna lista przebojów muzyki poważnej

17:45 „Skarbiec” — program historyczny

18:30 Telewizyjny Klub Młodych — „Promocje”

19:00 Dobranoc

19:10 Z kamerą wśród zwierząt — „Z miejsca na miejsce”

19:30 Dziennik Telewizyjny

20:00 XXIII Międzynarodowy Festiwal Piosenki Sopot ’86 — Koncert Galowy cz. 1

21:30 „7 dni na świecie” — program publicystyczny

21:40 DT – wiadomości

21.50 XXIII Międzynarodowy Festiwal Piosenki Sopot ’86 — Koncert Galowy cz. 2

Program 2

16:25 Program dnia

16:30 Komedie siedmiu stolic: „Pan Anatol szuka miliona” — film prod. polskiej. Reż. – Jan Rybkowski. Występują: Tadeusz Fijewski, Barbara Kwiatkowska, Helena Makowska-Fijewska, Maria Gella, Andrzej Szczepkowski, Kazimierz Opaliński, Stanisław Jaworski, Stefan Bartik i inni.

18:00 Gość „Dwójki”

18:30 Program lokalny

19:00 „Spektrum” — program popularnonaukowy

19:30 Dziennik Telewizyjny (dla niesłyszących)

20:00 Wielkie mecze

21:00 Góralskie tańce

21:30 „Tydzień w polityce” — komentuje Karol Szyndzielorz

21:40 „Moje szalone życie” — „Legenda Errola Flynna” (2) — serial filmowy prod. USA

23:00 Hi-Fi

23:30 Wieczorne wiadomości

23:45 Muzyka na dobranoc

Wojtek ogląda dziś film „Pan Anatol szuka miliona”

Sobotnie popołudnie roku pańskiego 1986 r. było dla Wojtka jak kino w dwóch aktach – pierwszy po południu na „Dwójce”, a drugi wieczorem na „Jedynce”. A wszystko zaczęło się od tego, że pan Anatol, człowiek o sercu wielkim jak Pałac Kultury i odwadze raczej nieproporcjonalnej do sytuacji, znalazł się w samym środku afery z milionem złotych.

„Pan Anatol szuka miliona”, czyli druga część trylogii o najbardziej sympatycznym pechowcu PRL-u, zaczyna się zupełnie niewinnie. Studentka ASP, śliczna Iwona (w której rolę wcieliła się Barbara Kwiatkowska), wygrywa na loterii okrągły milion złotych. W latach 80. milion to było tak, jakby dziś wygrać pół miasta z zawartością. Brzmi pięknie, ale z drugiej strony człowiek zaczyna się zastanawiać, gdzie to wszystko pomieścić. Problem w tym, że Iwona podzieliła się swoją radosną wiadomością z przypadkowymi ludźmi. A w PRL-u wiadomości rozchodziły się szybciej niż ocet na półkach znikał przed świętami.

I tak zaczęło się polowanie. Za Iwoną ruszyły tłumy ciekawskich, sprzedawcy poczuli zapach gotówki, a na deser do gry wkroczyła zorganizowana szajka złodziei-dżentelmenów rodem z amerykańskich filmów. W tej sytuacji nie mogło zabraknąć pana Anatola, który – jak to Anatol – zawsze chce dobrze, ale rzeczywistość zazwyczaj robi mu psikusa. Oglądając ten film Wojtek miał wrażenie, że im bardziej Anatol próbował zaprowadzić porządek, tym szybciej wszystko wymykało się spod kontroli. Ale za to ile było przy tym śmiechu!

Po takim popołudniu człowiek mógł jeszcze wieczorem wpaść na sopocką galę na „Jedynce”. XXIII Międzynarodowy Festiwal Piosenki w Sopocie to była nasza mała brama do wielkiego świata. Eleganckie suknie, błyszczące reflektory, orkiestra na żywo i prowadzący z manierami, których dziś ze świecą szukać. Artyści śpiewali tak, że telewizory w blokach drżały od aplauzu sąsiadów, a w przerwach można było posłuchać anegdot i podziwiać te momenty, gdy kamera „przypadkiem” pokazywała znane twarze na widowni.

W dzisiejszych czasach, gdy za jednym kliknięciem myszy można obejrzeć koncert z drugiego końca świata, trochę brakuje tamtej atmosfery. Wtedy trzeba było usiąść na czas, nie spóźnić się ani o minutę, bo powtórek nie było. Może dlatego Wojtek pamięta tamtą sobotę tak wyraźnie. Bo to był wieczór, kiedy nawet pan Anatol i sopocka gala zdawali się mówić jednym głosem: „Usiądź, odpocznij, obejrzyj…”.

Dobranoc Państwu. Koniec programu na dziś. Proszę o wyłączenie odbiorników!

Wojtek Płusa

Wojtek Płusa

Szperam w programach TV z PRL jak archeolog – wyciągam serialowe skarby, audycje i ciekawostki. Codziennie dorzucam felieton i szczyptę nostalgii. Jeśli podoba Ci się to, co robię, postaw mi kawę. Po dobrej kawie działam lepiej niż Unitra na bateriach.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *