20 grudnia 1981: Niedziela przed telewizorem

Zapraszam na program telewizyjny na niedzielę 20 grudnia 1981 r. Dziś warto obejrzeć melodramat w reżyserii Jana Batorego – Con amore.

Program 1

10:00 „Teleferie” — w programie m.in. „Gazeta z Diabelnej” — serial prod. polskiej

11:20 „Tydzień” — magazyn rolniczy

12:00 Dziennik Telewizyjny

12:30 „Twoi chłopcy Polsko” — widowisko muzyczne

13:40 „Przygody Sindbada”

14:05 Program publicystyczny

14:35 Losowanie Dużego Lotka

14:50 „Lalka” – „Dusza w letargu” — odc. 9 ostatni filmu prod. polskiej. Reż. – Ryszard Ber. Występują: Jerzy Kamas, Małgorzata Braunek, Barbara Wrzesińska, Bogdan Baer, Bronisław Pawlik, Mieczysław Czechowicz, Jan Englert i inni.

16:15 „Mąż stanu” — film dokumentalny

17:20 „Bella” — śpiewa Barbara Nieman

17:50 Mecz hokejowy ZSRR – CSRS o puchar „Izwiestii”

18:45 Z cyklu: Proste pytania — felieton Władysława Loranca

18:55 Komunikaty

19:00 Wieczorynka — „Pszczółka Maja”

19:30 Dziennik Telewizyjny

20:15 „Con amore” — film fabularny prod. polskiej. Reż. – Jan Batory. Występują: Małgorzata Snopkiewicz, Joanna Szczepkowska, Mirosław Konarowski, Wojciech Wysocki, Tadeusz Kaźmierski i inni.

21:50 Magazyn sportowy

Wojtek ogląda dziś film „Con Amore”

20 grudnia 1981 roku był kolejnym dniem nowej, przytłumionej rzeczywistości. Minął tydzień od wprowadzenia stanu wojennego, a telewizja, tak dobrze znana, oswojona i codzienna, nagle stała się czymś zupełnie innym. „Dwójka” zniknęła bez słowa, jakby nigdy jej nie było, a „Jedynka” nadawała bardzo ostrożnie, zachowawczo, niemal szeptem. Program układano tak, by nie drażnił, nie prowokował, nie wywoływał zbędnych emocji. A przecież emocje i tak były wszędzie, w domach, w rozmowach, nawet w ciszy.

Po wieczornym „Dzienniku Telewizyjnym”, który w tamtym czasie miał ciężar znacznie większy niż zwykła porcja informacji, telewizja zaproponowała film w reżyserii Jana Batorego pt. „Con amore”. Tytuł brzmiał obco i miękko zarazem. Po włosku oznaczał „z miłością”, „z uczuciem”. W muzyce była to subtelna wskazówka dla wykonawcy, by nie grał mechanicznie, lecz sercem. I dokładnie takie było to kino: ciche, skupione, pozbawione krzyku, jakby celowo ustawione w kontrze do brutalności tamtych dni.

Film „Con amore” opowiada historię młodych pianistów przygotowujących się do Konkursu Chopinowskiego. Rywalizacja artystyczna splata się tu z rywalizacją uczuć, a ambicja z odpowiedzialnością za drugiego człowieka. Andrzej, Grzegorz, Ewa i Zofia są młodzi, utalentowani, głowy mają pełne planów, a jednocześnie są boleśnie niedojrzali, zmuszeni do podejmowania decyzji, które ważą więcej, niż by chcieli. Choroba, poświęcenie i rezygnacja z marzeń w imię miłości to nie są tematy łatwe ani „bezpieczne”, a jednak w tej historii podane są bez patosu, z delikatnością właściwą muzyce Chopina.

W grudniu 1981 roku ten film musiał działać szczególnie mocno. W świecie, w którym wszystko podporządkowano rygorowi i kontroli, „Con amore” przypominał, że istnieje jeszcze inny porządek. Był to porządek uczuć, lojalności i cichej odwagi. Andrzej, który rezygnował z własnej kariery, by ratować Ewę, nie pasował do oficjalnych narracji o sukcesie i zwycięstwie. A jednak to właśnie on wygrywa najważniejszy konkurs, ten, którego nie transmituje żadna kamera.

Telewizja stanu wojennego była uboga w rozrywkę, ale czasem, być może przypadkiem, trafiała w ton, którego ludzie wtedy potrzebowali najbardziej. „Con amore” nie dawało słów pocieszenia ani prostych odpowiedzi. Film oferował coś innego: chwilę wytchnienia i przypomnienie, że nawet w najtrudniejszych czasach można i trzeba żyć „z uczuciem”. Choćby po cichu. Choćby tylko przez te kilkadziesiąt minut przed czarno-białym ekranem telewizora.

Dobranoc Państwu. Koniec programu na dziś. Proszę o wyłączenie odbiorników!

Wojtek Płusa

Wojtek Płusa

Szperam w programach TV z PRL jak archeolog – wyciągam serialowe skarby, audycje i ciekawostki. Codziennie dorzucam felieton i szczyptę nostalgii. Jeśli podoba Ci się to, co robię, postaw mi kawę. Po dobrej kawie działam lepiej niż Unitra na bateriach.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *