15 grudnia 1973: Sobota przed telewizorem

Zapraszam na program telewizyjny na sobotę 15 grudnia 1973 r. Dziś warto obejrzeć film Zbigniewa Chmielewskiego – Profesor na drodze.

Program 1

08:00 „Profesor na drodze” — film fabularny prod. polskiej

09:00 Dla szkół: Geografia (kl. V)

10:00 Dla szkól: Zoologia (kl. VII)

14:20 Telewizyjne Technikum Rolnicze

15:25 Program dnia

15:30 Program I proponuje

15:50 Redakcja szkolna zapowiada

16:05 TV Informator Wydawniczy

16:30 Dziennik

16:40 Dla młodzieży: „Nasz przyjaciel” — film fabularny prod. radzieckiej

17:45 Dla młodych widzów: „Rok nowy i nieznany”

18:10 Turystyka i wypoczynek

18:35 „Pegaz” — magazyn kulturalny

19:20 Dobranoc — „Dziwne przygody Koziołka Matołka”

19:30 Monitor

20:15 „Profesor na drodze” — film fabularny prod. polskiej. Reż. – Zbigniew Chmielewski. Występują: Jolanta Bohdal, Jerzy Braszka, Zbigniew Józefowicz, Andrzej Jurczak, Zygmunt Malawski, Józef Nalberczak, Józef Nowak i inni.

21:15 Teatr Rozrywki — Walenty Katajew „Zaciszny pensjonat”

22:15 Dziennik

22:30 Wiadomości sportowe

22:40 „Canzonissima” — włoski program rozrywkowy

Program 2

16:45 Program dnia

16:50 Śladami nowych migracji

17:15 Wojskowy film dokumentalny

17:45 Spotkanie z jazzem

18:15 „Szansa regionu” — program publicystyczny

18:40 „Dynamizm innowacyjny” — program publicystyczny

19:20 Dobranoc

19:30 Monitor

20:10 „Spotkanie na Vlachowce” — program TV czechosłowackiej — Koncert orkiestry dętej

20:50 „Alfred Fiederkiewicz – fragment biografii”. Scenariusz i realizacja – Marta Korotyńska

21:40 24 godziny

21:50 „Chudy i inni” — film prod. polskiej. Reż. – Henryk Kluba. Występują: Wiesław Gołas, Marian Kociniak, Franciszek Pieczka, Mieczysław Stoor, Ryszard Filipski i inni.

Wojtek ogląda film „Profesor na drodze”

W zimny grudniowy wieczór wielu z nas zasiadło przed ekranem, by obejrzeć film Zbigniewa Chmielewskiego „Profesor na drodze”. I choć produkcja była określana jako komediodramat psychologiczno-obyczajowy, to miała w sobie coś, co wykraczało daleko poza ramy gatunku. Ten film po prostu dobrze się oglądało, bo dotykał spraw zwykłych ludzi, ich codziennych zmagań i cichej determinacji.

Wojtek dał się porwać tej opowieści o dorosłych, którzy z różnych życiowych powodów nie zdobyli świadectwa dojrzałości wtedy, gdy zdobyć je powinni. Po latach decydują się podjąć wyzwanie w wieczorowej szkole dla pracujących. Łączą pracę zawodową, obowiązki domowe, zmęczenie, a nierzadko również rozczarowania i niepewność, z nauką. A jednak film jest pogodny, chwilami wręcz lekki. Chmielewski umieścił kamerę w drobnych, ciepłych obserwacjach, tych z życia wziętych, pełnych zwyczajnych gestów, spojrzeń i rozmów, które każdy mógł rozpoznać jako swoje.

Centralną postacią historii jest profesor polonista, grany przez niezawodnego Józefa Nalberczaka. Na pierwszy rzut oka to człowiek nieprzystępny, trochę zgorzkniały, jakby życiowo zmęczony. Ale widz szybko orientuje się, że pod surową powierzchnią kryje się wielkie serce, życzliwość, wyrozumiałość, a przede wszystkim autentyczna troska o ludzi, którzy do jego klasy przyszli nie po oceny, lecz po szansę. Profesor pomaga, tłumaczy, wspiera w sposób, który czyni go kimś więcej niż nauczycielem. Nic dziwnego, że gdy on sam wpada w kłopoty, uczniowie wieczorówki nie zostawią go samego.

Warto dodać, że „Profesor na drodze” był w pewnym sensie zapowiedzią późniejszego sukcesu Chmielewskiego. Trzy lata po premierze filmu reżyser wrócił do łódzkiej “wieczorówki” tym razem kręcąc serial „Daleko od szosy”. Znów pojawia się to samo technikum i znów na ekranie widzimy Nalberczaka, Pietraszaka i Staszewskiego, powracających do swoich nauczycielskich ról. Można więc powiedzieć, że „Profesor na drodze” stworzył filmowy świat, do którego Chmielewski wrócił z sentymentu i dzięki temu dał widzom ciepłe opowieści w telewizji tamtych lat.

W tamten grudniowy wieczór 1973 roku przed ekranem można było odczuć, że telewizja potrafi opowiedzieć historię nie o wielkiej polityce ani o spektakularnych wydarzeniach, lecz o ludziach takich jak my. O ich wysiłku, ambicji, śmiesznostkach, troskach i marzeniach. To właśnie dzięki takim filmom PRL-owska telewizja miała swój niepodrabialny klimat. Była blisko człowieka.

Dobranoc Państwu. Koniec programu na dziś. Proszę o wyłączenie odbiorników!

Wojtek Płusa

Wojtek Płusa

Szperam w programach TV z PRL jak archeolog – wyciągam serialowe skarby, audycje i ciekawostki. Codziennie dorzucam felieton i szczyptę nostalgii. Jeśli podoba Ci się to, co robię, postaw mi kawę. Po dobrej kawie działam lepiej niż Unitra na bateriach.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *