Program 1
08:30 „W czołówce postępu” — reportaż
09:00 Dla młodych widzów: Telewizyjny Klub Śmiałych, „Alarm powodziowy” — film z serii „Mój przyjaciel Ben” oraz „Sport i zabawa” — program TV NRD
10:55 „Piórkiem i węglem”
11:20 Polska Kronika Filmowa
11:30 Polskie Radio i TV — „Ludziom czynu zjazdowego” — koncert w wykonaniu solistów orkiestry PRiTV pod dyr. S. Rachonia i pod dyr. I. Wikarka
13:00 Dziennik
13:15 Dla dzieci — Krakowski Teatr Baśni — Hanna Januszewska „Nawojka”
14:15 „Przemiany”
14:45 Telewizyjne spotkania teatralne: Pola Gojawiczyńska „Dziewczęta z Nowolipek” cz. IV — „Anielka”
16:00 Puchar Interwizji w gimnastyce artystycznej — sprawozdanie z Budapesztu
17:50 Znaki zapytania: „Twardowski – prawda i legenda” — film dokumentalny. Scenariusz i realizacja Lucyna Smolińska, Mieczysław Sroka
18:35 Film muzyczny TVP — premiera miesiąca — „Pierwszy i szósty” (nagroda miasia Wenecji na konkursie Prix Italia)
19:20 Dobranoc
19:30 Dziennik
20:05 „Labirynt miłości” — radziecki film fabularny
21:30 Magazyn sportowy
Program 2
16:00 „Studio przebojów” — program rozrywkowy TV NRD
17:00 Kraków mało znany: „W Kossakówce”
17:30 „Rozwodów nie będzie” — polski film fabularny. Reż. – Jerzy Stefan Stawiński. Występują: Władysław Kowalski, Marta Lipińska, Zbigniew Dobrzyński, Teresa Tuszyńska, Magdalena Zawadzka, Zbigniew Cybulski i inni.
19:20 Dobranoc
19:30 Dziennik
20:05 Teatr Telewizji: Maria Dąbrowska „Klara i Angelika”. Reż. – Ireneusz Kanicki. Występują: Maria Klejdysz, Józef Pieracki, Andrzej Chomiński, Danuta Wodyńska, Ludwik Pak i inni.
20:55 „O Sztuce nowoczesnej” — reportaż filmowy na temat problemów współczesnej sztuki plastycznej
21:30 Cristiano Rossi — recital skrzypcowy
Wojtek ogląda dziś film „Rozwodów nie będzie”
Niedzielny wieczór 12 grudnia 1971 roku przyniósł Wojtkowi film, który dziś właściwie już się nie zdarza. To trzy spojrzenia na ludzkie wybory, splecione z pejzażem Warszawy początku lat 60., pulsujące jazzem Komedy i klimatem miasta, które właśnie uczyło się oddychać nowoczesnością. „Rozwodów nie będzie” Jerzego Stefana Stawińskiego to kino skromne w formie, ale soczyste w obserwacjach. I charakterystycznie dla tamtego czasu pełne wiary, że praca jest czymś więcej niż tylko pracą.
Pierwsza nowela to prawdziwy obrazek z epoki. On – członek ekipy stawiającej linie wysokiego napięcia, ona – młoda lekarka z pogotowia. Władysław Kowalski i Marta Lipińska budują świat, w którym misja zawodowa potrafi przytłoczyć wszystko inne, łącznie z miłością. Scena w poczekalni USC, gdzie narzeczeni zaczynają ostre utarczki słowne, jest niemal symboliczna. Oto dwie ścieżki, które miały się połączyć, nagle rozchodzą się pod naporem obowiązku. Ślub odwołany. Życie przewrócone do góry nogami. Oto PRL w pigułce: ludzie chcą kochać, ale najpierw muszą „budować kraj”.
Druga nowela łapie ton o wiele lżejszy. Prywatka w akademiku, śmiech, muzyka, młodość i pomysł, który mógł narodzić się tylko w studenckich głowach – zakład o ślub. Teresa Tuszyńska i Zbigniew Dobrzyński z wdziękiem grają parę, która w USC pojawia się jedynie po to, by udowodnić sobie, że nie stchórzy. Tyle że żart, jak to żart, żyje własnym życiem. Rodziny wpadają w popłoch, towarzystwo huczy od plotek, a między młodymi zaczyna kiełkować prawdziwe uczucie. Tak to już jest. PRL-owskie życie płatało figle, a serce lubi korzystać z okazji.
I wreszcie trzecia historia, chyba najdelikatniejsza. Magda Zawadzka jako maturzystka z prowincji przyjeżdżająca do Warszawy w poszukiwaniu szczęścia to jedna z tych bohaterek, którym kibicuje się od pierwszego kadru. Zamiast wielkiego świata estrady trafia do biura matrymonialnego, co brzmi jak przepis na kłopoty. I faktycznie, szybko ląduje w towarzystwie pana Gruszki, czyli Zbigniewa Cybulskiego w roli zamożnego producenta syfonów, który marzy o odmianie swego gnuśnego życia. Ich kolacja ze słynną sceną syfonów odmawiających posłuszeństwa to perełka komediowa. A finał? Dziewczyna zamiast szybkiego skrótu do kariery, wybiera naukę. W czasach, gdy młodzi Polacy nieraz szukali szczęścia w Warszawie, to zakończenie brzmi nadzwyczaj współcześnie.
„Rozwodów nie będzie” to trzy portrety ludzi, którzy próbują odnaleźć swoje miejsce w systemie, rytmie miasta i własnych marzeniach. A nad tym wszystkim unoszą się saksofony jazzowe, odgłosy tramwajów, echa stolicy, która dopiero szykowała się do wejścia w lata 70.
I jak tu nie kochać takich niedziel przed telewizorem? Właśnie z powodu takich filmów pamięta się tamte ramówki, bo oprócz rozrywki niosły także kawałek prawdy o świecie, w którym żyliśmy.
Dobranoc Państwu. Koniec programu na dziś. Proszę o wyłączenie odbiorników!







